Archiwum
Nowa strona ten sam blog
W przygotowaniu jest nowa wersja strony. Plan przewiduje zintegrowanie portfolio z galerią oraz blogiem graficznie oraz przebudowanie kompletne serwisu głównego tak by tworzył jednolita całość merytorycznie i był spójny w całości. przebudową zajmie się zespół firmy dust.pl, która zajmuje sie takze opieka administracyjna i bezpieczeństwem. dla wszystkich którzy oczekują czegoś wiecej niż zwykłego hostingu serdecznie polecam dust.pl – hosting klasy biznes.
Niepoprawny politycznie czarny humor
Biały noworodek trafił do nieba. Bóg patrzy i mówi:
- Przecież to się nie godzi tak, taki młody. Masz skrzydełka… będziesz aniołkiem. Noworodek uradowany, roześmiany odleciał jako aniołek.
Po chwili do nieba trafił czarny noworodek. Bóg patrzy i mówi:
- Przecież to się nie godzi tak, taki młody. Masz skrzydełka… będziesz muchą.
xD
Krzyś był w Brukseli i nawet o tym nie wiedział :-)
Ci, którzy jeszcze nie widzieli, a ci co widzieli a przegapili w 3:23 minucie autora tego bloga niech rzucą okiem na nowy film promujący Toruń:
Właśnie jego premiera odbyła się w Brukseli .
Film przypadł mi do gustua, nie tylko ze względu na mój udział. Scenki całkiem fajnie skrojone i muzyka dopasowana.
Po prostu miło się ogląda.
Przesyłać i polecać znajomym! :]
Zima
Zima jest fajna…
jak się jest w górach z przypiętą deseczką. A w mieście zima jest do dupy. Nie lubię zimy kiedy mam funkcjonować na innej płaszczyźnie niż czysta frajda ze śniegu. No bo co to za frajda mieć śnieg w mieście, codziennie odśnieżać auto, przed domem, na balkonie. Na chodnikach zaraz błoto oraz dookoła wszędzieczającesię KUPY których właściciele się do nich nie przyznają, jakby nie mogli wysrać psa w parku, a jak już nasra na ulicy to posprzątać. No cóż – czego można wymagać od społeczeństwa, które wydaje więcej złociszy na wódkę niż na środki czystości.
Zima to czas kiedy Krzyś zamienia się w misia polarnego. Jestem non stop senny, a spać nie mogę bo co chwilę coś się dzieje, albo ktoś coś chce. Oraz bardzo bardzo brakuje mi słoneczka!

Przez to, że jestem senny to siada mi wena, dlatego pstrykam mniej zdjęć, dlatego mam mniejszą wydajność w pracy i dlatego ciągle marudzę albo się wkurzam. Zimo sp**** :/
Czytałem w przepastnych zasobach Internetu, że Skandynawowie opracowali takie lampy, które mają podobne działanie na psychikę i samopoczucie jak światło słoneczne. Wystarczy około 2h naświetlania dziennie, żeby nie tracić wigoru i nie łapać doła. Jeśli ktoś chciałby się zrzucić na taką lampę niech koniecznie da znać, będziemy robić słoneczne seanse!
Do tego czasu muszę się wspierać suplementami, kawą, yerbą i masażami.
I tu ogłoszenie -> Z chęcią w ramach wymiany barterowej porobię zdjęcia utalentowanej masażystce
Łabądź i 112
Jadąc dziś w stronę przybytku rozkoszy zwanego potocznie galerią handlową (dziś akurat Zieleniec) na swej drodze ujrzałem dorodnego (wypasionego wręcz) łabędzia. Pasał się spokojnie na samym środku skrzyżowania przy dawnym stadionie żużlowym. Pierwsza myśl – kurde ktoś go potrąci albo kiedy wybiegnie na jezdnie spłoszony to spowoduje wypadek.
Wybieram 112.
- Dzień dobry nazywam się tak i tak.
- Słucham Pana
- Jadę od ullicy Okrężnej przy dawnym stadionie żużlowym na samym środku skrzyżowania jest łabądź…
- Łabądź?
- No wie pan… taki duży ptak… no łabądź no!
- Sugeruje pan, że nie wiem co to łabądź?
W tym momencie ledwo panuję nad odruchami (prowadziłem dzwoniąc przez zestaw wolnedłonie), staram się nie parsknąć w słuchawkę…
- Nie o to mi chodzi, łabądź jest wypadek może spowodować…
- (z ewidentnym wkurwem w głosie) dobrze, przyjąłem.
……. sugeruje pan że nie wiem co to łabądź ? ………….
I
112.
Metamorfoza
Od pewnego czasu można zauważyć pewną przemianę, która dokonuje się dzięki z winy programu Masz Talent w TVN. Z hardrokowej poczwarki wyłania się ładna i dość interesująca kobieta. Jeśli jeszcze się nie zorientowaliscie o kim mówię to znaczy, że należycie do garstki ludzi w tym kraju, którzy nie mają telewizora albo świadomie nie oglądają popularnych programów.
Mnie od czasu do czasu zdarzy się zasiąść przed telepudłem, choć zdecydowanie wolę na nim odpalic coś na DVD, a niekoniecznie wlepiac się w reklamy przerywane na 15 minut przez jakiś program. No dobra, czasem, żeby nie odstawac zbytnio od otoczenia, i jednak mieć o czym porozmawiać z ludźmi na spotkaniach, oglądam pop-sieczkę serwowana w primetime. Do takich programów należy własnie Masz Talent (albo nie, często nie) w którym dzieje się tytułowa metamorfoza.
Dokonuje się ona na znanej i lubianej (przez większość) wokalistce Agnieszce Ch. Mam wielka nadzieję, że ta zmiana dokonuje się nie tylko na zewnątrz, ale i w środku omawianej. Niestety trochę mi to wyglada na sprytne dopasowywanie się do klimatu programu w którym jest członkiem. Jury oczywiście.
Jeśli nadal nie wiecie o kogo i o jaką przemianę chodzi, to zobaczcie:
Mnie się podoba, i to bardzo. Uważam, że to co tutaj widzimy siedziało w niej już od dawna. Naczelna suka RP w wersji na piątkową imprezę w modnym klubie.
No i zmiana, wg. mnie na lepsze, nie tylko wizualna (hot hot hot) – w końcu stwierdziła, że jest na tyle dojrzałą artystką, że może zaszokować polską scenę takim kawałkiem. Czekam na kolejny numer z tej płyty.
Nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że to co widzę jest zgrabnie wyreżyserowane przez EMI i ITI (TVN).
Ja vs. Gadu Gadu
Hmm. Napiszę tu bo mam dość tłumaczenia co chwilę każdemu z osobna.
Nie mam już gadu-gadu od dłuższego czasu i nigdy więcej nie zamierzam go mieć. To straszne prawda? No, dla niektórych ludzi niepojęte. Dlaczego? Jak to? A srak to. Mam dość.
Padu Padu vel. Sradu Sradu vel Gówniane Gówienko. Uwielbione przez miliony. Muchy tez lubią gówno.
Jeśli nie wiesz o co mi chodzi z GyGy to twój problem. Skoro tobie nie przeszkadza chłam to smacznego.
Ja mam Skype, Google Talk, Facebook i Twitter oraz uwaga uwaga – adres mailowy. Każdy normalny człowiek ma przynajmniej jedną z tych dróg komunikacji ze światem. Więc – może to kogoś zaboli co powiem, ale – spierdalaj gadu gadu.
Bo tak. Bo już dość.
I tyle, świat nadal się kręci, nie spadły na mnie żadne egipskie polskie plagi.
Krzysztof vs. Zatoki
To nie jest tak, że to jest niespodziewanie, nagle i nie wiem dlaczego. Wiem, mam tak od podstawówki. Przychodzi przesilenie jesienne, zimny wiatr, mokro i efekt znany. Zapalenie zatok. Trzyma od piątku i odpuszcza tylko jak jest ciepło – czyli prawie wcale. Tak, więc standardowo – Ibuprom zatoki. Niestety te małe bordopiguły mają w sobie pseudoefe, która ma na mnie dziwne działania uboczne.
